W grudniu, miesiącu ponurym mimo wielu świąt, przyjaciele pewnego złego wilka zaczęli być otaczani przez sforę psów gończych. Część wilkow została odłowiona i zamknięta do klatek.
Zły wilk z wesołego extrawertyka z własnym fanklubem zmienił się w ponurego introwertyka kłapiącego paszczą na lewo i prawo. W stadzie rej wodziła wadera z mordą, postawą i behaworyzmem gestapówki z pejczem.
Miły czerwony kopciuszek siedział cichutko w norze, czekając na konsumpcję. Chwilowo wilk był zbyt zajęty troską o własną zmierzwioną wściekłością dupę.
Informacje o postępach obławy dostawał wilk przez komórę od psów renegatów. Niestety komóra ułatwia psom tropienie złych wilków. W napadzie złych emocji wilk trzasnął komórą o glebę, aż się mikroczipy posypały.
Wystraszony czerwony kopciuszek rzucił się do szukania części. Niestety karty nie znalazł. Pozostało mu zrobić protokół zniszczenia. Pewno w nim napisano że komóra nieszcześliwie upadła. Tak bywa z laptopami, komórami i innymi gwoździami dowodowymi
Za zniszczoną komórę zapłacą podatnicy. Nawet złe wilki bywają pod ochroną.
Ale nie zawsze.
Ps. Bajka jak wszystkie bajki skończy się dobrze, a jej treść i obsada nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia. Bajka i już .
c.d.n.